Idą święta
 Oceń wpis
   

No tak, końcówka roku, to u mnie czas wzmożonego zaangażowania w sprawy mojej firmy. Stąd posucha na polu pisywania o inwestowaniu, bo ani czasu, ani siły nie stało. Trochę szkoda, bo polubiłem to zajęcie (a może i ktoś z was polubił to, co z tego wychodzi), ale i zysków osiągniętych przez moją spółkę (tę, którą sam prowadzę) żałować nie zamierzam :). Tak się składa, że styczeń w mojej branży jest dużo spokojniejszy, to i na kilka wpisów czas powinien się znaleźć.

Dziś, zamiast wpisu, kolejny raz link do fajnego, moim zdaniem ciekawego artykułu, którego autorem jest pan Krzysztof Kolany. Warto kliknąć.

Wszystkim odwiedzającym strony mojego bloga życzę Spokojnych i Radosnych Świąt Bożego Narodzenia, a także Szczęśliwego Nowego Roku. I w tymże Nowym Roku jeszcze zdrowia i mądrości, mądrości i jeszcze raz mądrości.

 

 

Komentarze (1)
Twoje słabości, twoje straty - cz. III - zaufanie
 Oceń wpis
   

W książce “Psychologia Inwestowania” napisano, że najczęściej, gdy inwestorzy decydują w końcu sprzedać swoje akcje, byłby to świetny moment na ich zakup. Zdziwiony? Jestem pewien, że nie.


 

Zaufanie do siebie. Szwankuje nam, jak diabli. Nie ma się co dziwić. Gdy kupujemy telewizor, musimy wpierw przeczytać wszelkie dostępne recenzje różnych typów i marek napisane przez „fachowców”. Ach, co tam telewizor. Gdy chcemy skosić trawnik jesienią, wpierw odpalamy Internet i sprawdzamy, czy trzeba i jak, na ile centymetrów i kiedy ostatni raz. Trawnik? Pikuś. Gdy chcemy dobrze wychować dziecko, obstawiamy się „fachowymi” książkami o tym, jak to robić i łykamy namiętnie wszelkie o tym informacje płynące z wszelkich mediów. Albo nawet, gdy chcemy sprawić sobie gorący, namiętny wieczór razem ze swoja drugą połową, wertujemy wpierw dziesiątki stron internetowych traktujących o tym, jak być w tym najlepszym, jak najlepiej pokazać, że jest się super, jak najlepiej zaspokoić oczekiwania. Niemal we wszystkim, niemal na każdym kroku potrzebujemy eksperta. Jakże trudno być dziś ekspertem dla samego siebie. W czymkolwiek, a co dopiero w finansach, w inwestycjach, w biznesie.


 

A co dopiero w inwestycjach. Właśnie. Wszyscy wkoło, wszyscy eksperci przecież, mówią tobie – nie bądź zbyt pewny siebie, ufaj raczej rynkowi, niż sobie. Gdyby Warren Buffett nie ufał sobie, kupiłby tylko jedną puszkę Coli, gdy był małym chłopcem, zamiast czterech, by, w razie czego, samemu ją wypić. Komu masz ufać, jak nie sobie? Powiem tobie jedną rzecz – na całym wielkim rynku pełnym miliardów podmiotów jesteś jedynym, który pragnie twojego dobra. JEDYNYM!!! Serio. Jeśli nie potrafisz tego zrozumieć, jeśli wciąż wolisz polegać na innych, to innym dasz zarobić, nie sobie.


 

Ja wiem, to nie przychodzi łatwo, to zaufanie do siebie, No, znaczy, to zależy od czasów. Bo gdy każdy zakup akcji jest sukcesem, gdy indeksy pną się w górę każdego tygodnia, wtedy skłonni jesteśmy ufać swoim umiejętnościom aż nadto. Nadto, bo niekoniecznie je mamy. To nie ceny akcji kreować mają nasza wiarę w siebie, a głębokość zrozumienia biznesu, jaki prowadzimy, będąc udziałowcami tej, czy innej spółki. Ale jeśli już zgłębimy tę działalność, wtedy powinniśmy sobie ufać na full, tak samo dobrze, jak wtedy, gdy rozwiązujemy zadanie z tego działu matematyki, który rozumiemy najlepiej, albo gdy prowadzimy do auta rodzinę po wielogodzinnym grzybobraniu w lasach, które znamy świetnie od samego dzieciństwa. Inni błądzą, a my wiemy gdzie jesteśmy i dokąd idziemy. W sprawach swoich inwestycji jesteś najlepszym, ba, jedynym ekspertem, musisz je tylko rozumieć. Wtedy nie tym będziesz ufać, którzy pozbywają się kawałków twojej spółki za bezcen, bo nie wiedzą komu wierzyć i kogo słuchać, a sobie. Sobie będziesz ufał.


 

Powiesz – to trudne. Inni mają dyplomy szkół ekonomicznych, jakieś MBA i inne papiery, a i tak nie zawsze im idzie. A ja? Ja - dentysta, nauczyciel chemii, rolnik, student, muzyk, magazynier, kupiec, urzędnik. Bzdura. Kupując akcje zaczynasz prowadzić działalność gospodarczą. Od ciebie zależy, jaką i jak. Szkoły nic do tego nie mają. No, niewiele. Znam wielu, którzy po zawodówce pływają w świecie biznesu, jak ryby do tego tylko stworzone, i innych, którzy, wykształceni, ekonomicznie świadomi, z właściwymi dyplomami, nie radzą sobie z tym zupełnie. Ty też znasz jednych i drugich. Trzeba tylko zrozumienia, rozsądnej ostrożności (marginesu bezpieczeństwa) i wiary, solidnej wiary w siebie.

 

Komentarze (1)
Twoje słabości, twoej straty - cz. II - radość zakupów
 Oceń wpis
   

Najgorsze jest to, że trudno nam pozbyć się tej nuty szaleństwa, tego zafascynowania tym, że oto zainwestowaliśmy, że kupiliśmy akcje. Ilekroć klikamy w systemie transakcyjnym potwierdzenie złożenia dyspozycji kupna, tyle razy widzimy oczyma wyobraźni, jak nasze świeżo zakupione akcje podwajają, albo i potrajają cenę, a siebie samych widzimy znacznie bogatszymi dzięki temu jednemu kliknięciu. I choć zdajemy sobie sprawę z tego, jak głupie jest chadzanie do kasyna z nadzieją łatwego wpisania się na listę bogaczy, dokładnie tak się zachowujemy, gdy nabywamy akcje – mamy diabelnie silną, ekscytującą nadzieję wielkiej wygranej. Stan tej okołozakupowej euforii dotyczy wszystkich kupujących niezależnie od stylu uczestnictwa w rynku, ale chyba szczególnie silnie dotyczy tych, którzy inwestują w wartość. Dlaczego? Bo tacy inwestorzy rozumieją, dlaczego zakupili akcje, wyliczyli sobie, ile akcje danej spółki są naprawdę warte i są pewni, że ta wartość, o wiele większa, niż dzisiejsza cena, musi być osiągnięta. I zgoda. Pomijając to, że mogli nie posiąść wiedzy koniecznej do rzetelnego szacowania przyszłych zysków (że mogli po prostu zbyt słabo poznać spółkę), do tego momentu mają rację. Jest tylko jeden problem – czas. Bardzo lubimy, by sny o bogactwie spełniały nam się za chwilę. Kidy ktoś z nas skusi się na zakup kilku zakładów Dużego Lotka, to odbierając kupon od sprzedawcy już zastanawia się, co zrobi z wygraną. Inwestując myślimy tak samo, już widzimy się bogatszymi, już, o ile prowadzimy bilans domowego budżetu, zapisujemy w nim, w pozycji „inwestycje w akcje”, kwotę wynikającą z przemnożenia ilości akcji przez wyznaczoną przez nas wartość, a nie ostatnią cenę. A potem? Potem przychodzi czas oczekiwania. Długie miesiące, czasem lata, kiedy cena akcji podąża różnymi torami, tylko nie tym naszym wymarzonym. I, choć wiemy, że w zasadzie nie powinniśmy jej śledzić, nie powinniśmy nawet wiedzieć, ile kosztują nasze akcje teraz, w tej chwili na giełdzie (a dowiadywać się powinniśmy, jak radzi sobie obecnie nasza spółka z biznesem), to i tak co dzień wchodzimy w notowania ciągłe i co piętnaście minut sprawdzamy, jak ma się nasza inwestycja na tabeli wyników. Błąd! Jest tyle pożytecznych rzeczy, jakie możemy robić zamiast tej właśnie! Jeśli nie dość mamy pieniędzy, by dobrze żyć, powinniśmy może raczej zająć się w tym czasie zwykła, najlepiej ciekawą pracą. Jeśli zaś mamy ich naprawdę sporo (pieniędzy), ach, zajmujmy się lepiej ludźmi wokół nas, bo może akurat ktoś potrzebuje nas bardziej, niż te żałosne notowania ciągłe. Musimy nauczyć się spokoju. Musimy nauczyć się cierpliwości. Musimy nauczyć się zaufania do samych siebie. Musimy wyzbyć się euforii i strachu i zastąpić je logicznym myśleniem i chłodną kalkulacją. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że zainwestowaliśmy, by móc realizować siebie, a nie realizujemy siebie, by móc inwestować. Jeśli tuż przed snem zastanawiasz się, jak jutro albo nawet za miesiąc wyglądać będą ceny twoich akcji, albo jeśli dwie minuty po przebudzeniu zamartwiasz się, czy dziś znów „spadną”, nie możesz inwestować w wartość. Nie dasz rady.

 

Komentarze (1)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
O mnie
inwestor skoncentrowany
Przedsiębiorca od 1989 roku do dziś. Od 2007, za sprawą zbycia znacznej części własnej firmy, także inwestor giełdowy.
Najnowsze wpisy
2011-12-23 11:48 Idą święta
2011-11-24 22:35 Twoje słabości, twoje straty - cz. III - zaufanie
2011-11-14 23:48 Twoje słabości, twoej straty - cz. II - radość zakupów
2011-10-23 00:18 Twoje słabości, twoje straty - cz. I
2011-10-07 10:44 Skoro to takie proste, to dlaczego to nie chce działać?
2011-09-21 11:15 Czy mógłbym być zarządzającym w TFI?
2011-09-16 11:28 Grecja, Włochy, Hiszpania i lampy.
2011-09-05 23:29 Tanio, to się akcje kupuje, nie sprzedaje.
2011-08-26 11:17 Warren Buffett kupił BoA – co to znaczy?
2011-08-24 19:28 Inwestowanie w wartość – dlaczego to działa?
2011-08-18 18:05 I jak tu zachować spokój? Łatwo, panowie i panie, latwo.
2011-08-13 00:38 WK a wartość. Historia o Księżycu i skrzyżowaniu autostrad.
2011-08-10 00:14 NIc się nie stało (chyba, że potrzebujesz pieniędzy)
2011-08-08 23:44 Spadki na giełdach – co robić?
2011-08-04 17:18 Zapytanie o przyszłość WIG20, a inwestowanie w wartość
2011-08-03 12:43 Inwestowanie w wartość a sprzedaż akcji
2011-07-31 01:54 Jak prześwietlić spółkę - cz.3
2011-07-28 01:00 Podatek pogłówny (urlopowy link do dobrego tekstu)
2011-07-18 10:02 Urlop
2011-07-13 18:16 Jak "prześwietlić" spółkę - cz.2
2011-07-11 23:57 Jak “prześwietlić” spółkę giełdową?
2011-07-08 01:45 KGHM - spory zysk w dwa lata - studium przypadku
2011-07-06 18:07 Zainwestowałem! Kiedy będę bogaty?
2011-07-03 00:36 Rozpoznanie spółki i margines bezpieczeństwa
2011-06-30 17:58 Nie ufaj rekomendacjom!
Najnowsze komentarze
2012-05-10 19:32
backtootoomorrow:
Wielki Inwestor, czyli JA
Ty gorszych zawsze wydaje się więcej i raczej tu o pazerność nie chodzi .....
2012-05-10 19:24
backtootoomorrow:
Twoje słabości, twoje straty - cz. III - zaufanie
Masz ambicje i jakiś plan, po co podkładać sobie kłody pod nogi= fajne. Dorze gadasz, jestem[...]
2012-01-31 22:17
inwestor skoncentrowany:
Podatek pogłówny (urlopowy link do dobrego tekstu)
Nie, to wszystko nie tak. Ale najpierw - dzięki za komentarz, za zainteresowanie tekstem, za[...]
2012-01-23 17:57
jezjerzy:
Podatek pogłówny (urlopowy link do dobrego tekstu)
Wyjdź raz z tego swojego środowiska spekulantów, nigdy nie skalanych uczciwą pracą, i[...]
2011-12-30 00:51
Jack from L:
Idą święta
Szczęśliwego Nowego Roku. Niech nam się wiedzie w inwestycjach. Pozdrawiam Jack